Śledztwo wykazało, że 55-letni trener został zdalnie zwerbowany przez oficera rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) w marcu 2022 roku. Rosjanie zwrócili na niego uwagę, ponieważ za czasów ZSRR ukończył w Leningradzie (obecnie Petersburg) uczelnię wojskową, a do 1992 r. służył w elitarnej jednostce Armii Czerwonej (a potem Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej). Była nią 2. Gwardyjska Tamańska Dywizja Zmechanizowana im. M. Kalinina, która została rozformowana w 2009 r. Później przeszedł na emeryturę i przeniósł się na Ukrainę, do obwodu chmielnickiego położonego w zachodniej części kraju.
Byłemu rosyjskiemu żołnierzowi i lekkoatlecie udowodniono, że zbierał informacje wywiadowcze na temat rozmieszczenia i przemieszczania się Sił Zbrojnych Ukrainy w obwodzie chmielnickim. Prawie codziennie biegał od 10 do 50 km, robiąc zdjęcia i nagrywając filmy. Jednym z głównych zadań "biegacza" było zbieranie danych o miejscach stacjonowania ciężkiego uzbrojenia i lokalizacjach magazynów z amunicją. Opracował również na potrzeby wroga mapę, na której zaznaczył współrzędne ukraińskich punktów kontrolnych na głównych drogach regionu. Funkcjonariusze SBU zatrzymali go w maju 2022 r. na gorącym uczynku, gdy fotografował obiekty infrastruktury kolejowej.
Obwód chmielnicki nie był areną działań wojennych, jednak wielokrotnie był przez rosyjskie wojska ostrzeliwany. Ostatnie zmasowane ataki na ten region miały miejsce pod koniec października br., gdy rosyjscy okupanci cztery dni z rzędu ostrzeliwali infrastrukturę, m.in. placówki szkolne. 25 października siły rosyjskie zaatakowały pociskami rakietowymi teren w pobliżu Chmielnickiej Elektrowni Atomowej i uszkodziły m.in. linie energetyczne. (PAP)
ep/