O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Europejscy przywódcy chcą udziału w negocjacjach pokojowych. Jakie proponują rozwiązania?

"Ostatni pociąg dla Europy"- tak publicysta włoskiego dziennika "Corriere della Sera" określa podejmowane przez jej przywódców próby włączenia się do rozmów w sprawie zakończenia wojny na Ukrainie. Jak zauważył autor, we Włoszech i nie tylko szerzy się "brak ufności w zdolności polityczno- dyplomatyczne Europy".

Emmanuel Macron, Keir Starmer, Wołodymyr Zełenski. Fot. PAP/ EPA/NEIL HALL
Emmanuel Macron, Keir Starmer, Wołodymyr Zełenski. Fot. PAP/ EPA/NEIL HALL

Komentarz ukazał się w środę, czyli w przeddzień szczytu szefów europejskich państw i rządów w Paryżu, zwołanego przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

Włoski publicysta Giuseppe Sarcina ocenia, że należy wspierać wszelkie takie inicjatywy.

Europejscy liderzy chcą dołączyć do negocjacji

"Europejscy liderzy - dodaje- próbują na serio przyłączyć się do negocjacji w sprawie wojny na Ukrainie. Być może jest to ostatnia próba, ostatni pociąg, jaki mamy do dyspozycji".

"Konfrontacja między rządami sama w sobie nie jest nigdy prosta. Ale teraz wszystkie hipotezy, wszystkie scenariusze są uwarunkowane przez 'czynnik T', czyli mniej lub bardziej kapryśne decyzje Donalda Trumpa. Właśnie dlatego adwersarzem numerem jeden Europy jest dzisiaj klimat fatalizmu, bezsilność, jaka się wytworzyła"- zaznacza włoski komentator.

Przypomina: "Do tej pory Europejczycy są wykluczeni ze stołu rokowań. Amerykanie prowadzą równoległe rozmowy z Rosjanami i Ukraińcami w Rijadzie; także z pewnym rezultatem".

Rozejm na Morzu Czarnym

Odnotowuje, że we wtorek Biały Dom poinformował o tym, że strony zgodziły się na rozejm na Morzu Czarnym.

Ale - stwierdza Sarcina- dwie istotne kwestie nie zostały nawet poruszone.

Jako pierwszą wymienia sprawę granic ukraińskich, czyli to, "ile terytorium zdobytego siłą zostanie odstąpione Moskwie". Drugi aspekt to gwarancja, że Ukraina będzie wolna od następnych ataków.

Na łamach dziennika zaznacza się, że Putin chce obwodów donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego.

"Europejczycy, nie zważając na to, co zrobi Trump, nie uznają oficjalnie przejścia tych ziem do Federacji Rosyjskiej"- pisze komentator.

Wyraża przekonanie, że w drugiej sprawie, czyli gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy Europa może odegrać bardziej decydującą rolę.

Jak przypomina, rządy analizowały różne scenariusze, jak uniemożliwić Putinowi dokonanie nowego ataku na Ukrainę w najbliższych latach.

Rozwiązania proponowane przez europejskich liderów

Następnie w dzienniku opisano kolejne propozycje rozwiązań począwszy od projektu premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera i prezydenta Emmanuela Macrona , by wysłać siły pod dowództwem brytyjsko-francuskim, z udziałem innych państw europejskich albo bez nich. Odrzucił go Kreml.

Potem - relacjonuje- projekt ten utknął w miejscu "z powodu wątpliwości Niemiec, braku gotowości Włoch i , co zaskakujące, także Polski".

Ale nie przebiła się też propozycja premier Włoch Giorgii Meloni, by zapewnić Ukrainie "parasol Artykułu 5 NATO", ale bez jej formalnego przyjęcia do Sojuszu; odrzucili to Amerykanie.

Kwestia Trumpa i ONZ

Teraz, stwierdza publicysta, rozważa się trzecie rozwiązanie: "nakłonić Trumpa, by zaakceptował zaangażowanie ONZ i narzucić to także Putinowi".

Według tego scenariusza porozumienie pokojowe ustalone przez Ukraińców, Rosjan, Amerykanów i, o ile to będzie możliwe, Europejczyków mogłoby się przekształcić w rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ.

"Wtedy - wyjaśnia autor- łatwiej byłoby uzgodnić wysłanie misji pokojowej na Ukrainę, bo nie byłoby to kojarzone jako jednostronny akt państw europejskich czy NATO".

Zaangażowanie krajów nieeuropejskich 

Łatwiej też byłoby jego zdaniem utworzyć kontyngent z sił krajów oddalonych od konfliktu. Przypomniał, że gotowość zadeklarowały już Australia i Nowa Zelandia. Nie można też, zaznacza, wykluczyć wkładu ze strony Chin, co jest o tyle ważne, że są stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Ale "opcja ONZ, gorąco popierana przez Włochy, Hiszpanię i inne państwa, nie jest jednak wystarczająca, aby uspokoić wschodnią flankę NATO"- przyznaje autor.

Następnie stwierdza: "Oto dlaczego początkowo rozważana misja angielsko - brytyjska licząca około 20 tysięcy żołnierzy, mogłaby wzmocnić garnizony NATO w Polsce, Estonii, na Łotwie i na Litwie".

Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

sw/wr/kgr/

Zobacz także

  • Mieszko Pawlak. Fot. PAP/Marcin Obara

    Zastępca szefa BBN: konsekencje ceł odczują zarówno obywatele USA, jak i krajów na które zostały nałożone

  • Donald Trump. Fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO / POOL

    Ekspert: poziom ceł nałożonych przez Trumpa zdecydowanie wyższy od zapowiedzi i oczekiwań

  • Władimir Putin Fot. PAP/EPA/BYAMBASUREN BYAMBA-OCHIR

    Axios: Rosja "wielkim nieobecnym" na liście krajów objętych nowymi cłami USA

  • Kontenery w porcie w Oakland, zdjęcie ilustracyjne, fot. PAP/JOHN G. MABANGLO

    Premier Francji o cłach USA: bardzo trudne dla Europy, katastrofalne dla Ameryki

Serwisy ogólnodostępne PAP