Łyżwiarstwo szybkie. Jan Szymański: jeden polski medal to dużo i mało
Polski dorobek w łyżwiarstwie szybkim w igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo to jeden srebrny medal na 10000 m Władimira Semirunnija. Były panczenista Jan Szymański uważa, że to „dużo i mało”, chociaż jest niedosyt, bo na podium nie udało się stanąć sprinterom.
Medal Semirunnija to pierwszy polski krążek igrzysk od 12 lat, gdy złoto na 1500 m wywalczył Zbigniew Bródka, a brąz męska sztafeta, której częścią był Szymański.
- Medali na igrzyskach olimpijskich nikt nie rozdaje za darmo. Zdobywanie ich nie jest prostą rzeczą. To nie jest tak, że wysyłamy zawodników na igrzyska i oni muszą przywozić medale. Chcemy tego oczywiście, ale to nie jest, niestety, takie proste. Poziom rywalizacji na długich dystansach poszedł do góry, jest bardzo dużo młodych, zdolnych panczenistów, którzy bardzo szybko jeżdżą, szybciej niż my 12 lat temu - zauważył były łyżwiarz, który był gościem Studia PAP.
Przed rozpoczęciem imprezy w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo jako polskich kandydatów do medali wymieniano nie tylko Semirunnija, ale też przede wszystkim Damiana Żurka na krótkich dystansach. Z roli faworyta wywiązał się tylko pierwszy z nich. Żurek dwukrotnie zajął czwarte miejsce.
Jeden medal to dużo i mało. Polscy zawodnicy, szczególnie nasi sprinterzy, w ostatnich latach i w ostatnim sezonie bardzo dobrze startowali w Pucharze Świata i w mistrzostwach Europy, więc uważam, że dwa czwarte miejsca Damiana Żurka są bardzo pechowe, ponieważ ten zawodnik zasługiwał na zdecydowanie lepszą lokatę. No niestety, jest mały niedosyt
- Wśród kobiet Kaja Ziomek-Nogal też pokazywała, że może być w strefie medalowej i walczyć, ale niestety w tych startach nie wyszło tak, jak na pewno zawodnicy planowali - dodał.
Ocenił jednak, że panczenista z Tomaszowa Mazowieckiego odpowiednio przygotował się do najważniejszej imprezy czterolecia.
- Według mnie forma była bardzo dobra. Różnice są tak małe, jest tak ciasno, że przy dużo słabszym wyniku miejsce byłoby odleglejsze - zauważył brązowy medalista olimpijski z Soczi.
Żurkowi w Mediolanie na 1000 m zabrakło do podium 0,07 s, a na dystansie o połowę krótszym - 0,09 s.
Cztery lata temu na 1000 m Piotrek Michalski też zajął czwarte miejsce. Ja jako sportowiec mogę śmiało powiedzieć, że czwarta lokata to jedna z bardziej niewdzięcznych. Szczególnie na igrzyskach olimpijskich, ponieważ medal tej imprezy jest najcenniejszy, jaki można zdobyć w zawodach sportowych. Niestety, w sprincie na 500 metrów, gdzie ten wysiłek trwa około 35 sekund, to jest tak, że w TOP 10 między zawodnikami różnice są bardzo małe. Tak jak teraz o te parę setnych przegrał Damian, to na innych zawodach o taką różnicę wygrywał
Uważa, że mocną stroną Semirunnija było bardzo dobre przygotowanie przed zawodami.
- Jest to zawodnik bardzo ambitny, jeśli chodzi o trening. On jak tylko przyjechał do Polski, to niczym innym się nie zajmował, tylko treningiem. Spędził wiele godzin na lodowisku. Rewelacyjnie się przygotował do tej imprezy. Sam też pokazywał niejednokrotnie na zawodach, że jest bardzo dobry w długich biegach. Jeśli miałby jeszcze możliwość startowania na 5000 m na tych igrzyskach, to też byłby blisko strefy medalowej. Z drugiej strony mógł skupić się tylko na przygotowaniach do 10 000 m - powiedział były panczenista.
Pochodzący z Rosji Semirunnij w Mediolanie wystartuje jeszcze w czwartek na 1500 m, jednak nie jest to jego koronna konkurencja. Szymański zauważył, że 23-letni zawodnik długo się rozpędza i na ostatnich okrążeniach powalczy o dobrą lokatę, którą w jego przypadku będzie miejsce w czołowej dziesiątce.
Igrzyska w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo zakończą się w niedzielę. (PAP)
msl/ pp/ kgr/