Holenderscy lekarze zaniepokojeni zależnością Europy od dostaw z Rosji. Chodzi o materiały do walki z rakiem

2024-08-21 15:34 aktualizacja: 2024-08-21, 16:13
Pracownia radioterapii (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Tytus Żmijewski
Pracownia radioterapii (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Tytus Żmijewski
Holenderscy lekarze i firmy farmaceutyczne martwią się zależnością Europy od rosyjskiego sektora nuklearnego. Chodzi o dostawy z tego kraju przetworzonych surowców niezbędnych do niektórych radioaktywnych metod leczenia raka - poinformował holenderski nadawca publiczny NOS.

Substancje radioaktywne są coraz częściej stosowane w szpitalach do badań i leczenia różnych rodzajów raka, a niektóre są dostępne tylko w Rosji.

"Dzięki substancji Lutetium-177 możemy na przykład wytwarzać lek na przerzutowego raka prostaty” — powiedział "NOS" Wim Oyen, profesor medycyny w szpitalu Arnhem i wiceprzewodniczący Holenderskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej. Kilkuset pacjentów otrzymuje takie leczenie corocznie. "Wydłuża to ich życie o około cztery miesiące. A co być może nawet ważniejsze, znacznie poprawia jakość życia w tych miesiącach” - dodał.

Naukowcy spodziewają się, że w nadchodzących latach wiele innych szpitali będzie stosować ten lek i że może on również pomóc na wcześniejszym etapie choroby.

Substancja potrzebna do Lutetium-177 jest uzyskiwana przez wzbogacanie rzadkiego metalu iterbu, a to odbywa się niemal wyłącznie w Rosji.

To samo dotyczy Terbium-161, innej substancji radioaktywnej stosowanej w leczeniu raka. Chociaż obecnie jest stosowany tylko na małą skalę, naukowcy spodziewają się, że terb może działać nawet lepiej niż lutet.

To uzależnienie od Rosji niepokoi świat medycyny. Substancje radioaktywne do celów medycznych, podobnie jak uran wykorzystywany w energetyce jądrowej, nie są objęte europejskimi sankcjami wobec Rosji. Ale niektórzy obawiają się, że sankcje zostaną ostatecznie nałożone lub że Rosja wstrzyma dostawy w ramach walki geopolitycznej.

Z Brukseli Łukasz Osiński 

grg/