Premier May zapowiedziała wydalenie 23 rosyjskich dyplomatów

2018-03-14 16:00 aktualizacja: 2018-10-05, 21:55
epa06533413 British Prime Minister Theresa May speaks at a joint press conference with German Chancellor Angela Merkel (not pictured) after their meeting at the Chancellery in Berlin, Germany, 16 February 2018. At a joint meeting they discussed about European issues including the euro-exit of Britain and international issues.  EPA/MARKUS HEINE 
Dostawca: PAP/EPA. PAP/EPA © 2018 / MARKUS HEINE
epa06533413 British Prime Minister Theresa May speaks at a joint press conference with German Chancellor Angela Merkel (not pictured) after their meeting at the Chancellery in Berlin, Germany, 16 February 2018. At a joint meeting they discussed about European issues including the euro-exit of Britain and international issues. EPA/MARKUS HEINE Dostawca: PAP/EPA. PAP/EPA © 2018 / MARKUS HEINE
Brytyjska premier Theresa May zapowiedziała w środę wydalenie z W. Brytanii 23 rosyjskich dyplomatów i zaostrzenie systemu sankcyjnego w ramach reakcji brytyjskiego rządu na próbę zabójstwa byłego oficera rosyjskiego wywiadu GRU Siergieja Skripala.

To największa grupa rosyjskich dyplomatów, jaka zostanie usunięta z Wielkiej Brytanii od 1985 roku, kiedy rząd ówczesnej premier Margaret Thatcher nakazał 35 Rosjanom pilne opuszczenie kraju na podstawie tajnych informacji uzyskanych od byłego rosyjskiego agenta, który nawiązał współpracę z Brytyjczykami.

May poinformowała też o "zawieszeniu wszystkich zaplanowanych kontaktów na wysokim szczeblu" z Rosją, w tym o wycofaniu zaproszenia dla rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa do złożenia wizyty w Wielkiej Brytanii. Wykluczyła też udział oficjalnej delegacji lub członków rodziny królewskiej w czerwcowych piłkarskich mistrzostwach świata w Rosji.

Występując w Izbie Gmin, szefowa rządu podkreśliła, że mimo wystosowanej w poniedziałek prośby Londynu rosyjskie władze nie przedstawiły żadnych wyjaśnień, w jaki sposób produkowana w Rosji broń chemiczna typu Nowiczok trafiła na terytorium Wielkiej Brytanii.

"Decyzja, aby zaoferować Rosji możliwość przedstawienia wyjaśnień, była słuszna, ale ich (Rosjan) odpowiedź była oznaką pogardy dla znaczenia tych wydarzeń" - oceniła May, dodając, że rosyjscy przywódcy wypowiadali się jedynie z "sarkazmem i pogardą".

May: musimy uznać, że Rosja jest winna próby zabójstwa Skripala i jego córki

"Nie mamy wyboru, musimy uznać, że Rosja jest winna próby zabójstwa Skripala i jego córki, a także stworzenia zagrożenia dla życia innych brytyjskich obywateli w Salisbury, w tym sierżanta Nicka Baileya" - podkreśliła, zaznaczając, że "to stanowi niezgodne z prawem użycie siły przez Rosję przeciwko Wielkiej Brytanii".

May podkreśliła, że konflikt z Rosją obejmuje nie tylko próbę zabójstwa w Salisbury i działanie przeciwko państwu, ale także stanowi "afront wobec zakazu użycia broni chemicznej i systemu opartego na wspólnych zasadach, na którym my i nasi międzynarodowi partnerzy polegamy" w polityce międzynarodowej.

"Będziemy pracowali z naszymi sojusznikami i partnerami, aby zmierzyć się z takimi działaniami za każdym razem, kiedy zagrażają naszemu bezpieczeństwu - w kraju lub za granicą" - zapewniła.

May zapowiedziała "natychmiastowe działania mające na celu rozmontowanie rosyjskiej sieci szpiegowskiej w Wielkiej Brytanii" oraz pracę nad "nowymi rozwiązaniami służącymi zwalczaniu wszystkich form wrogiej aktywności państwowej oraz zapewnieniu, że osoby o takich zamiarach nie wjadą do kraju".

Zapowiedziała też wprowadzenie poprawki do ustawy o sankcjach, pozwalającej na zamrażanie majątku osób oskarżanych o łamanie praw człowieka.

Jak oceniła, w ten sposób Wielka Brytania "odegra swoją rolę w ramach międzynarodowych wysiłków mających na celu ukaranie osób odpowiedzialnych za to, co dotknęło Siergieja Magnitskiego", który w 2008 roku został osadzony w areszcie pod fałszywymi zarzutami po ujawnieniu przypadków państwowej korupcji w Rosji i zmarł w 2009 r. Jego pracodawcy i obrońcy praw człowieka utrzymują, że w dniu śmierci został ciężko pobity przez strażników więziennych.

May potwierdziła, że Londyn zamierza używać mechanizmu pozwalającego mu żądać wyjaśnień w przypadku zidentyfikowania majątku o niejasnym pochodzeniu, który może być związany z korupcją.

Wykorzysta też istniejące uprawnienia do wzmożonego "monitorowania i śledzenia intencji tych, którzy przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii i mogą być zamieszani w działania zagrażające bezpieczeństwu" kraju i jego sojuszników. "W efekcie zwiększymy liczbę kontroli prywatnych samolotów, ceł i przewożonego ładunku" - wyjaśniła May.

Premier podkreśliła, że Wielka Brytania jest gotowa "zamrozić wszystkie aktywa rosyjskiego państwa za każdym razem, kiedy będzie miała dowód, że mogą one być użyte, by stworzyć sytuację zagrożenia życia lub własności brytyjskich obywateli i mieszkańców".

"Będziemy wykorzystywać wszystkie możliwości brytyjskiego prawa i odpowiednich instytucji do podejmowania działań przeciw poważnym kryminalistom i skorumpowanym elitom. Dla tych ludzi i ich pieniędzy nie ma miejsca w naszym kraju" - zapewniła.

W odpowiedzi na oświadczenie May lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn wyraził wątpliwości, w jaki sposób brytyjskie służby potwierdziły odpowiedzialność Kremla za atak, i wyraził "żal" z powodu wydalenia dyplomatów, jednocześnie zaznaczając, że konieczne jest podtrzymanie dialogu z Rosją.

Rzecznik Corbyna również powiedział dziennikarzom, że lider opozycji nie widział wystarczających dowodów, które potwierdzałyby przekonanie rządu, iż Rosja ponosi odpowiedzialność za atak. Odnosząc się do brytyjskiej inwazji na Irak - dokonanej na podstawie nieprawdziwych informacji o tym, że reżim Saddama Husajna posiada broń masowego rażenia - dodał sarkastycznie, że dotychczasowe doświadczenia brytyjskich służb dotyczące broni chemicznej są "delikatnie mówiąc problematyczne".

Jak dodał, atak mógł być przeprowadzony przez każde z poradzieckich państw, bo "po rozpadzie Związku Radzieckiego wszelkiego rodzaju materiały trafiały w różne ręce".

Krótko po wystąpieniu May ambasada Rosji w Londynie oceniła w oświadczeniu, że decyzja o wydaleniu rosyjskich dyplomatów jest "totalnie nieakceptowalna, nieuzasadniona i krótkowzroczna". "Odpowiedzialność za pogorszenie się relacji leży po stronie przywódców politycznych Wielkiej Brytanii" - napisano.

Skripal - były pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, który w przeszłości był skazany w Rosji za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii - oraz towarzysząca mu córka Julia trafili 4 marca do szpitala w stanie krytycznym, gdy stracili przytomność w centrum handlowym w mieście Salisbury na południowy zachód od Londynu.

W śledztwie, w którym bierze udział m.in. policyjna sieć antyterrorystyczna i wojskowi eksperci ds. broni chemicznej, odkryto, że zostali otruci produkowaną w Rosji bronią chemiczną typu Nowiczok. Obie ofiary pozostają w stanie krytycznym, a jeden z pierwszych policjantów, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, jest w stanie ciężkim.

Skripal został w 2006 r. skazany na 13 lat więzienia za przekazywanie od lat 90. Brytyjczykom danych na temat działających w Europie rosyjskich agentów. W trakcie procesu przyznał się do stawianych mu zarzutów. W 2010 r. został ułaskawiony przez ówczesnego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i objęty dokonaną na lotnisku w Wiedniu wymianą czterech rosyjskich więźniów na 10 szpiegów przetrzymywanych przez amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (FBI).

Po przybyciu do Wielkiej Brytanii zamieszkał w Salisbury, skąd - jak się uważa - nadal sporadycznie współpracował z Brytyjczykami, oferując m.in. doradztwo w sprawach dotyczących rosyjskich służb.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)

jakr/ az/ kar/