Obawy większości Polaków: wojna na Ukrainie zagraża bezpieczeństwu Polski

2022-09-12 13:21 aktualizacja: 2022-09-12, 19:26
Rosyjski czołg, Fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV
Rosyjski czołg, Fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV
75 proc. ma poczucie, że wojna na Ukrainie zagraża bezpieczeństwu Polski - wynika z sondażu CBOS. 81 proc. Polaków popiera przyjmowanie ukraińskich uchodźców przez nasz kraj; 64 proc. badanych uważa, że pomoc, jaką oferuje uchodźcom Polska, jest wystarczająca.

Jak wynika z badania CBOS, podobnie jak w ubiegłym miesiącu, dokładnie 75 proc. respondentów ma poczucie, że wojna na Ukrainie zagraża bezpieczeństwu Polski. Odsetek ten utrzymuje się na wysokim poziomie od samego wybuchu konfliktu, każdego miesiąca plasując się w przedziale 73-85 proc.

35 proc. badanych zdecydowanie ma poczucie, że wojna na Ukrainie zagraża bezpieczeństwu Polski, 40 proc. - że raczej zagraża. 18 proc. jest zdania, że raczej nie zagraża, 2 proc. - że zdecydowanie nie zagraża. 5 proc. uznało, że trudno powiedzieć.

Poczucie, że sytuacja na Ukrainie zagraża Polsce, deklarują częściej starsi badani (81 proc. osób w wieku 65 lat lub więcej wobec 62 proc. w grupie wiekowej 18–24 lata), respondenci biorący częściej udział w praktykach religijnych (81 proc. wśród praktykujących raz w tygodniu wobec 64 proc. wśród niepraktykujących wcale) oraz wyznający poglądy prawicowe (81 proc. sympatyków prawicy wobec 72 proc. zwolenników lewicy).

CBOS zapytał badanych również o ich przewidywania dotyczące ostatecznego wyniku wojny. Jak zaznaczono, pytanie to postawiono już po raz trzeci.

"Kiedy zadaliśmy je w kwietniu, nieznacznie przeważały przewidywania korzystne dla Ukrainy, jednak w czerwcu tendencja się odwróciła" - czytamy. Obecnie wciąż dominują niepomyślne dla Ukraińców prognozy, choć już nie tak wyraźnie - 39 proc. respondentów (wobec 44 proc. w czerwcu) sądzi, że Ukraina będzie zmuszona zrezygnować z części swojego terytorium na rzecz Rosji. Podobnie jak przy obu poprzednich pomiarach, tylko 3 proc. badanych uważa, że Rosja podbije całą Ukrainę. 21 proc. Polaków sądzi, że Rosja wycofa się z zajętych od lutego terenów, a 11 proc. – że wycofa się również z zajętego w 2014 roku Krymu. 26 proc. nie miało zdania.

81 proc. Polaków nadal popiera przyjmowanie ukraińskich uchodźców przez nasz kraj, choć - zaznacza CBOS - jest to najniższy wynik od wybuchu wojny. Wzrósł przy tym o 4 punkty procentowe odsetek przeciwników ich przyjmowania – obecnie to już 15 proc. respondentów, co stanowi z kolei najwyższy wynik od początku inwazji i aż pięciokrotny wzrost w stosunku do pomiaru z marca tego roku (wówczas odsetek ten wynosił 3 proc.).

Podobnie jak przy poprzednich pomiarach, większość respondentów (64 proc.) uznała, że pomoc, jaką oferuje ukraińskim uchodźcom Polska, jest wystarczająca.

"Warto przy tym zwrócić uwagę, że od ostatniego, majowego pomiaru odsetek badanych uznających ją za zbyt małą spadł o 4 punkty procentowe (z 8 proc. do 4 proc.), a o 5 punktów wzrósł odsetek osób uważających ją za zbyt dużą – obecnie to już więcej niż co czwarty badany (27 proc. wobec 22 proc. w maju)" - podkreśla CBOS.

Tak samo jak miesiąc temu, 53 proc. Polaków deklaruje, że oni sami lub mieszkańcy ich gospodarstw domowych dobrowolnie i nieodpłatnie pomagają ukraińskim uchodźcom. Odsetek ten utrzymuje się w okolicach 50 proc. już czwarty miesiąc z kolei.

W sierpniowym badaniu CBOS zapytał też Polaków o ich opinie na temat Rosjan. Według sondażu 56 proc. respondentów uważa, że większość Rosjan popiera inwazję na Ukrainę. Przeciwnego zdania jest 17 proc. badanych, 11 proc. sądzi, że wojna jest większości Rosjan obojętna.

Autorzy badania porównali te wyniki z danymi zebranymi przez niezależny rosyjski ośrodek badawczy Centrum Lewady, dotyczącymi właśnie tego zagadnienia. Z prowadzonych przez nie co miesiąc pomiarów wynika, że już od marca działania rosyjskich sił zbrojnych na Ukrainie popierała większość Rosjan i to zdecydowana – w ostatnim, lipcowym badaniu poparcie to sięgało 76 proc. "Wygląda więc na to, że większość Polaków słusznie ocenia panujące u naszego sąsiada nastroje" - czytamy we wnioskach z badania.

Pomimo dominującego przekonania o szerokim poparciu rosyjskiego społeczeństwa dla inwazji, większość respondentów uważa, że za wybuch wojny odpowiedzialność ponosi przede wszystkim jedna osoba – Władimir Putin (67 proc.). 18 proc. badanych winą obarcza w pierwszej kolejności rosyjskie elity polityczne, a tylko 5 proc. – ogół rosyjskiego społeczeństwa. 3 proc. ankietowanych przypisuje główną część odpowiedzialności państwom zachodnim, a 1 proc. – samej zaatakowanej Ukrainie.

CBOS zapytał też, czy zachodnie sankcje nałożone na Rosję w związku z inwazją na Ukrainę są bardziej odczuwalne dla Rosjan czy też dla mieszkańców krajów Unii Europejskiej. Dominowało przekonanie, że sankcje dotykają ich w równym stopniu (38 proc.); 31 proc. ankietowanych uznało jednak, że sankcje są bardziej odczuwalne dla mieszkańców państw UE. Odpowiedź, wedle której nałożone na Rosję sankcje uderzają głównie w Rosjan – wskazywano najrzadziej (22 proc.), jeśli pominąć odpowiedzi „trudno powiedzieć” (9 proc.).

Respondenci odpowiedzieli również na pytania o bojkotowanie Rosjan w różnych dziedzinach w związku z agresją na Ukrainę. Z dość powszechnym poparciem spotkały się tego rodzaju działania w sferze gospodarczej – 80 proc. badanych uznało, że Polacy powinni bojkotować rosyjskie produkty, 72 proc. wyraziło przekonanie, że omijać powinno się również zachodnie firmy, które nie wycofały się z Rosji po wybuchu wojny. Zdania były znacznie bardziej podzielone, jeśli chodzi o rosyjską sztukę. Lekko przeważały opinie, że i ona powinna być przez Polaków bojkotowana (44 proc.), ale przeciwnego zdania było niemal tyle samo respondentów (42 proc.).

W kontekście bojkotowania Rosjan w dziedzinie sportu 58 respondentów uznaje, że w związku z agresją Rosji na Ukrainę rosyjscy sportowcy nie powinni mieć możliwości uczestniczenia w międzynarodowych zawodach sportowych. Przeciwnego zdania jest jednak 31 proc. badanych.

Badanie zrealizowano w dniach od 14 do 25 sierpnia 2022 r. na próbie liczącej 1043 osób (w tym: 60,0 proc. metodą CAPI, 23,3 proc. – CATI i 16,7 proc. – CAWI).(PAP)

Autor: Adrian Kowarzyk

kw/