Olesja do Polski przyjechała z obwodu donieckiego, z Kramatorska. Na wigilię zorganizowaną w Nowym Teatrze w Warszawie założyła tradycyjną, ukraińską koszulę.
"To wyszywanka przywieziona z Czerniowców. Specjalnie zamówiłam, żeby mi ją stamtąd przywieźli" - powiedziała w rozmowie z PAP.PL Olesja.
Jej zdaniem "atmosfera na wigilii jest cudowna".
"Bardzo dobrze, że tylu Ukraińców spotkało się w jednym miejscu. Jest trochę jak w domu. Możemy choć trochę poczuć klimat świąt" - podkreśliła i dodała, że jest jej smutno, że nie jest w domu.
"Chciało by się tam pojechać, ale to daleko i niebezpiecznie. Teraz w obwodzie donieckim jest najgoręcej. Wszystko zależy od Bachmutu. Jak on przetrwa to i my przetrwamy" - wyjaśniła.
"Tu razem możemy poczuć świąteczny nastrój"
"Wszystkim życzę wszystkiego najlepszego. A najbardziej pokoju na całej Ziemi. Niech będzie pokój" - powiedziała.
Irina, uchodźczyni z Kijowa do Polski przyjechała w marcu, razem z córką Weroniką.
"Dla Ukraińców Boże Narodzenie to wielkie i wyjątkowe święto. Zawsze spędzamy je bardzo rodzinnie, z rodzicami, dziadkami. A tu w Polsce nie chcemy być sami w domu, dlatego przyjechałyśmy do Ukraińskiego Domu, bo tu razem możemy poczuć ten świąteczny nastrój" - wyjaśniła.
Tradycyjne ukraińskie dania
Na stole wigilijnym nie zabrakło tradycyjnych ukraińskich dań m.in. pierogów, barszczu, śledzi czy kutii.
"Najbardziej smakują mi kutia, pierogi i barszcz, to nasze tradycyjne dania. Kutię zawsze robiła moja mama" - powiedziała Irina.
"A mi najbardziej smakuje makowiec" - dodała Weronika. Na koniec rozmowy Irina życzyła wszystkim zdrowia.
"Zdrowie to obowiązkowo dla każdego i żeby ta wojna się skończyła, bo tylko tego nam brakuje" - podsumowała.
W wigilii w Nowym Teatrze udział wzięło około 500 osób, głównie kobiet i dzieci z Ukrainy.
"6 stycznia jest według tradycji prawosławnej ukraińska wigilia i jest to dzień, który spędza się z bliskimi" - powiedziała Myroslava Keryk, prezeska fundacji "Nasz Wybór", która w listopadzie 2014 roku otworzyła w Warszawie Ukraiński Dom. Według niej dla wielu osób, którzy uciekli przed wojną, ten czas spędzony w samotności byłby bardzo trudny.
"Dlatego zorganizowaliśmy takie spotkanie zarówno dla uchodźców jak i Ukraińców od dawna mieszkających w Polsce" - dodała.
Zaznaczyła, że połowa uchodźców z Ukrainy to są dzieci.
"Przewidywaliśmy, że dziś głównie na wigilię przyjdą mamy z dziećmi lub babcie z wnukami. Niestety tak jest teraz, że dzieci też są uchodźcami" - powiedziała. Keryk życzyła wszystkim pokoju i zwycięstwa. "Dla nas to jest kluczowe, żeby móc myśleć o normalnym życiu potrzebujemy zwycięstwa i pokoju. Tego życzę wszystkim" - podsumowała.
"Jesteśmy przekonani, że ten rok będzie dla nas zwycięski"
Obecny na wigilii radca ambasady Ukrainy w Polsce Witalij Biłyj podkreślił, że wielu jego rodaków te święta spędza poza ojczyzną i domem.
"Oczywiście, oni są tutaj w Warszawie, w Polsce bezpieczni dzięki zaangażowaniu i pomocy naszych braci Polaków. Dzięki temu możemy dążyć do zwycięstwa nad Rosją. Jesteśmy przekonani, że ten rok będzie dla nas zwycięski" - powiedział.
Dodał, że jest jedno marzenie i cel wspólne dla wszystkich.
"To zwycięstwo nad wrogiem, barbarzyńcą, który wtargnął na naszą ziemię. To jest wspólny cel dla wszystkich cywilizowanych narodów, nie tylko Ukrainy i Ukraińców, którzy walczą z Rosją, ale dla narodów, które nas w tym wspierają. To nasze marzenie i życzenie" - podsumował.
Prawosławni i wierni innych obrządków wschodnich, m.in. grekokatolicy i staroobrzędowcy obchodzą w piątek Wigilię świąt Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego, czyli według tzw. starego stylu. Przypada ona trzynaście dni po Wigilii u katolików, czyli 6 stycznia w kalendarzu gregoriańskim. (PAP)
Autorka: Agnieszka Gorczyca
mj/