Były premier Francji o swoich związkach z Rosją: moja kariera to moja sprawa

2023-05-02 22:10 aktualizacja: 2023-05-03, 10:42
Francois Fillon, fot. CHRISTOPHE PETIT TESSON  	PAP/EPA
Francois Fillon, fot. CHRISTOPHE PETIT TESSON PAP/EPA
Moja kariera to moja sprawa. Jak będę chciał sprzedawać francuskie rillettes (rodzaj pasztetu – red) na Placu Czerwonym, to będą to robił – stwierdził były centroprawicowy premier i kandydat na prezydenta Francois Fillon podczas przesłuchania przez komisję śledczą we francuskim parlamencie. Przesłuchanie dotyczyło jego związków z Rosją i pracy w rosyjskich koncernach.

Były premier został przesłuchany we wtorek przez komisję śledczą Zgromadzenia Narodowego w sprawie swojego zatrudnienia w zarządach rosyjskich spółek przed inwazją na Ukrainę 24 lutego 2022 r. Komisja została zainicjowana przez Zjednoczenie Narodowe (RN) Marine Le Pen; ma badać kwestię "politycznej, gospodarczej i finansowej ingerencji obcych mocarstw".

Fillon mówił o swoich "36 latach życia publicznego" w roli posła, ministra i szefa rządu w latach 2007-2012. "Zagraniczna ingerencja - tak, dotykała mnie przez większość czasu. Pochodziła z przyjaznego i sprzymierzonego kraju zwanego Stanami Zjednoczonymi. Przez pięć lat słuchała mnie oraz prezydenta Sarkozy'ego amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego" – mówił były premier Francji.

Wspomniał również o "chińskim szpiegostwie" lub możliwej "ingerencji ze strony krajów takich jak Turcja, Maroko czy Algieria, które wydają instrukcje dotyczące głosowania w czasie francuskich wyborów za pośrednictwem przywódców religijnych".

Zapytany przez komisję o swoje związki z Rosją, były szef rządu mówił o swoim przejściu do sektora prywatnego i pracy w radzie dyrektorów rosyjskich firm Sibur (petrochemia) i Zarubieżnieft (węglowodory), zanim złożył rezygnację po inwazji Rosji na Ukrainę.

"W 2017 r. w okolicznościach, które wszyscy znają, opuściłem życie publiczne definitywnie. Rozpocząłem karierę zawodową, która jest wyłącznie moją sprawą. Jestem osobą prywatną od 2017 r. (...) Jak będę chciał sprzedawać francuskie pasztety (fr. rillettes) na Placu Czerwonym, to będę je sprzedawał na Placu Czerwonym" - ogłosił. "Pomysł, że ponieważ byłem premierem, to nie mam już prawa do jakiejkolwiek działalności zawodowej, jest nie do przyjęcia" – podkreślił.

Odnosząc się do pytań o rosyjskie firmy, były premier zaznaczył, że "nie ma absolutnie żadnych tarć między Zarubieżnieft a Francją". To firma, która nie działa we Francji, ale "głównie w Azji" – dodał Fillon.

Podczas przesłuchania Fillon mówił też, że z Rosją kilkakrotnie musiał współpracować w swojej karierze politycznej. "Ogólnie rzecz biorąc, Rosja jest krajem brutalnym w całym swoim funkcjonowaniu. Jest to ogromny kraj o ogromnej kruchości z powodu wewnętrznych dysfunkcji" – ocenił były premier.

Fillon zwierzył się także ze swoich kontaktów z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, kiedy obaj byli premierami. "Miałem dość intensywne relacje z Władimirem Putinem przez te pięć lat. To było bardzo owocne dla francuskiej gospodarki" – stwierdził Fillon, precyzując, że była to relacja "zawodowa", a nigdy "osobista".

Z Paryża Katarzyna Stańko (PAP)

mj/