Rzeczniczka Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej kpt. Dagmara Bielec poinformowała PAP, że do incydentów z udziałem podróżnych na Lotnisku Chopina doszło w piątek, 4 sierpnia oraz w środę, 2 sierpnia. "W obu przypadkach byli to mężczyźni, mieszkańcy podwarszawskich miejscowości - w wieku 45 i 43 lat" - wyjaśniła.
"Jeden z nich planował podróż do Antalyi. Planował, bo ostatecznie został wycofany z rejsu. Mężczyzna zażartował, że w walizce posiada granatnik i kałasznikowa. Zarówno nim jak i jego bagażem zajęli się funkcjonariusze z Grupy Interwencji Specjalnych z Placówki Straży Granicznej Warszawa-Okęcie, dokonując sprawdzenia pod kątem pirotechnicznym" - podkreśliła. Dodała przy tym, że podczas sprawdzenia nie znaleziono w jego bagażu żadnych materiałów niebezpiecznych.
Podobne skutki swojego zachowania dotknęły również pasażera piątkowego lotu do Agadiru. "45-latek podróżujący z żoną, podczas odprawy biletowo–bagażowej, poinformował pracownika obsługi naziemnej, że posiada w bagażu granat. Po krótkiej wymianie zdań przyznał, że tylko zażartował. W konsekwencji jego czynu, żona odleciała planowanym rejsem do Maroko, on i jego bagaże, po przeprowadzonej procedurze pirotechnicznej przez funkcjonariuszy GIS zostały na miejscu" - podała.
"Nie ma taryfy ulgowej w kwestii bezmyślnych i głupich żartów" - dodała rzeczniczka Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. (PAP)
autor: Bartłomiej Figaj
ep/