O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Zmarł Andrzej Zaorski, aktor i satyryk. Jan Englert wspomina przyjaciela

W niedzielę zmarł Andrzej Zaorski, aktor, satyryk, twórca radiowy i telewizyjny. Był współtwórcą słuchowisk i wielu programów telewizyjnych. Miał 79 lat. Informację potwierdził jego brat, Janusz. Andrzej Zaorski był niezwykle błyskotliwym człowiekiem, całe życie opowiadałem jego dowcipy jako własne - wspomina zmarłego w niedzielę satyryka jego przyjaciel, aktor Jan Englert.

Aktor Andrzej Zaorski, fot. PAP/Andrzej Rybczyński
Aktor Andrzej Zaorski, fot. PAP/Andrzej Rybczyński

Andrzej Zaorski urodził się w 17 grudnia 1942 r. w Piaskach. W oficjalnych dokumentach figurowała jednak data 7 stycznia 1943 r. Zaorski uznawał ją za błąd urzędnika. W 1964 r. ukończył studia na Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie 31 stycznia 1965 r. debiutował w warszawskim teatrze Współczesnym. Występował w Ateneum, Narodowym, Powszechnym, Na Targówku i teatrze Kwadrat, w kabaretach "U Lopka", "Pod Egidą", "Tu 60-tka" i "Kaczuch Show". W latach siedemdziesiątych uczestniczył w produkcjach cyklicznych programów telewizyjnych (m.in. Gallux Show, Studio Gama) oraz radiowych (60 minut na godzinę). W 1991 r. otrzymał nagrodę Wiktora (dla osobowości telewizyjnej).

"Całe życie opowiadałem dowcipy Andrzeja Zaorskiego jako własne"

"Andrzej był jednym z moich szkolnych przyjaciół, od którego wiele się nauczyłem i którego dowcipy opowiadałem jako własne przez całe życie. Byliśmy na jednym roku studiów i znaliśmy się bardzo dobrze" - wspomina Englert.

Jak zaznaczył, Andrzej Zaorski "jak każdy inteligentny i oczytany człowiek był duszą towarzystwa, wspaniałym przyjacielem, powszechnie lubianym".

Według Englerta, gdyby nie choroba, która zahamowała jego karierę, o Andrzeju Zaorskim "wiedzielibyśmy więcej i podziwiali go jeszcze bardziej". (PAP)

Dorobek Andrzeja Zaorskiego

W 1964 r. Andrzej Zaorski ukończył studia na Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie. Jego kolegami z roku byli najwybitniejsi aktorzy filmowi i teatralni – Barbara Sołtysik, Barbara Wołłejko, Jan Englert, Damian Damięcki, Marian Opania.

Janusz Zaorski dodał, że wielkie znaczenie dla jego przyszłych losów zawodowych miało obserwowanie starszego brata podczas studiów i pierwszych występów na scenach teatralnych. "Była to wielka lekcja współpracy z aktorami, którą otrzymałem dzięki bratu. To bardzo pomogło mi w zawodzie. Nie chcąc robić mu konkurencji zostałem reżyserem” – żartował Janusz Zaorski.

W czasie studiów Andrzej Zaorski poznał Marię Tomaszewską, która została jego żoną. Para był małżeństwem bardzo krótko, do samobójczej śmierci aktorki w 1967 roku.

31 stycznia 1965 r. debiutował w warszawskim teatrze Współczesnym. Występował w Ateneum, Narodowym, Powszechnym, Na Targówku i teatrze Kwadrat, w kabaretach „U Lopka”, Pod Egidą, „Tu 60-tka” i „Kaczuch Show”. W latach siedemdziesiątych uczestniczył w produkcjach cyklicznych programów telewizyjnych (m.in. Gallux Show, Studio Gama) oraz radiowych (60 minut na godzinę). Ten ostatni zapewnił mu szczególną sławę za sprawą dialogów z Marianem Kociniakiem, w których aktorzy omawiali fabuły filmów. Audycja zaczynała się od dialogu: „- Fajny film wczoraj widziałem. - Momenty były?”. Słowa te weszły do języka potocznego. Zdaniem Janusza Zaorskiego programy te były bardzo istotne w trudnym okresie PRL. „Swoim żartem i kalamburem mógł podnieść nas na duchu w niewesołych czasach” – powiedział.

Występował w powieści radiowej „W Jezioranach”. W latach 1970-71 wraz z bratem Januszem, opracowywał radiowy Kabarecik Reklamowy. Współtworzył także scenariusz do jego debiutanckiego filmu „Na dobranoc” z 1970 r. Wystąpił także w innych jego filmach – „Barytonie”, „Matce królów”, „Uciec jak najbliżej”, „Piłkarskim pokerze”. „Wiele razy zastępował aktorów, którzy nie wywiązywali się z wcześniejszych umów. W takich sytuacjach dzwoniłem do niego z prośbą o pomoc” – wspominał. Szerokiej publiczności telewizyjnej dał się poznać w 1977 r. rolą wynalazcy Juliusza Ochockiego w serialu "Lalka".

W latach 1991–1993 wraz z Marcinem Wolskim i Jerzyk Kryszakiem współtworzył cotygodniowy telewizyjny cykl satyryczny „Polskie zoo”, jeden z najsłynniejszych programów w dziejach polskiej telewizji. Wcielał się tam w rolę Lwa, który był personifikacją prezydenta Lecha Wałęsy. Użyczał też głosu innym kukiełkom. Janusz Zaorski powiedział w rozmowie z PAP, że program był fenomenem początków polskiej transformacji, oglądanym niemal przez wszystkich, „nawet dzieci nierozumiejące polityki”. „Były to tylko żarty, które wszystkich bawiły, odległe od obecnego hejtu. Świat polityki bardzo się zmienił” – stwierdził. Był także autorem szopek politycznych emitowanych w Nowy Rok.

Do 2004 r. współtworzył radiowy magazyn satyryczny „Zsyp - Zjednoczenie Satyryków Y Politykierów” oraz przez kilka odcinków talk-show telewizyjny „Joker” na antenie TV4. Był także stałym felietonistą tygodnika „Wprost”. Jego ostatnią rolą telewizyjną był występ w serialu TVP „Sprawa na dziś”.

W lutym 2004 r. przebył udar mózgu, co spowodowało paraliż i znaczne ograniczenie zdolności wysławiania się. Swoje przeżycia opisał w opublikowanej w 2006 r. powieści „Ręka, noga, mózg na ścianie”. Wspomina w niej, że musiał na nowo nauczyć się mówić. Mimo to w kolejnych latach sporadycznie pojawiał się w mediach.

Był wielokrotnie wyróżniany za swoje osiągnięcia. W 1991 r. otrzymał nagrodę Wiktora dla osobowości telewizyjnej. W 2006 r. otrzymał Złoty Mikrofon – nagrodę Polskiego Radia przyznawaną osobom za wybitne osiągnięcia twórcze dla radia publicznego. W 2012 r. „za wybitne zasługi w pracy artystycznej i twórczej, za działalność na rzecz przemian demokratycznych w Polsce” został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. (PAP)

Janusz Zaorski o swoim bracie

Byłem o cztery lata młodszy, więc przejmowałem jego lektury, opinie, gust, smak. To on mnie ukształtował – powiedział w rozmowie z PAP brat zmarłego w niedzielę Andrzeja Zaorskiego, reżyser Janusz Zaorski.

Janusz Zaorski podkreślił, że od najmłodszych lat obserwował pracę swojego brata. „Przychodziłem i obserwowałem jak gra ze swoimi kolegami. To była niesamowita lekcja współpracy z aktorem, którą dzięki bratu dostałem” - wspomina Janusz Zaorski. Dodał, że kolegami Andrzeja Zaorskiego w czasie studiów byli wybitni aktorzy tamtego pokolenia – Barbara Sołtysik, Barbara Wołłejko, Jan Englert, Damian Damięcki, Marian Opania.

Od lat siedemdziesiątych Andrzej Zaorski występował w licznych filmach i programach telewizyjnych realizowanych przez swojego brata. „Prosiłem go o pomoc w każdym filmie od mojego debiutu, również tych najważniejszych, takich jak Matka Królów. Miałem poczucie, że mogę się na nim oprzeć. Dzięki niemu pracowało się lepiej, tak jak w rodzinie, w której wszyscy się wspierają i pomagają sobie” - wspomniał Janusz Zaorski. Dodał, że często angażował swojego brata w ostatniej chwili, gdy np. w filmie z różnych przyczyn nie mogli wystąpić inni aktorzy.

Jego zdaniem Andrzej Zaorski odegrał szczególną rolę w polskiej kulturze za sprawą licznych tworzonych przez siebie programów satyrycznych. Zdaniem Janusza Zaorskiego programy te były bardzo istotne w trudnym okresie PRL. "Swoim żartem i kalamburem mógł podnieść nas na duchu w niewesołych czasach” – powiedział.

Do historii Polskiego Radia przeszła audycja „60 minut na godzinę”. Z Marianem Kociniakiem omawiali fabuły filmów. „+- Fajny film wczoraj widziałem – Momenty były? – No masz…+ - do tej pory ludzie mówią Zaorskim i Kociniakiem, mimo że upłynęło tyle lat” – zauważył Janusz Zaorski. Przypomniał także o fenomenie „Polskiego zoo”. „Oglądając je wszyscy się bawili. Z dzisiejszej perspektywy były to przekomarzania i dowcipy, a nie współczesny hejt” – dodał. Jego zdaniem tajemnica popularności tego programu tkwiła również w zaangażowaniu wielu znakomitych artystów, którzy „tworzyli sztukę a nie publicystykę”.

Autorzy: Michał Szukała,  Małgorzata Werner-Woś

ja/

Serwisy ogólnodostępne PAP