O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Ukraina. 25-letnia paramedyczka: to wojna mojego pokolenia, bronimy naszych wartości [NASZE WIDEO]

Paramedyczka batalionu "Szpitalników" z Ukrainy, 25-letnia Iryna Cybuch nienawidzi wojny. Uważa jednak, że rosyjska inwazja na Ukrainę pomogła jej pokoleniu pokazać, że jest ono gotowe bronić wyznawanych wartości.

Fot. archiwum prywatne
Fot. archiwum prywatne

"To wojna mojego pokolenia, ludzi urodzonych w latach 90. Jestem przekonana, że nie mogło nam się przytrafić nic lepszego niż tak świetna okazja do obrony naszych wartości. Nienawidzę tej wojny i takiego życia, ale taka jest nasza rzeczywistość" - powiedziała w rozmowie z PAP ratowniczka.

Kobieta służy w ochotniczym batalionie medycznym „Szpitalników”. Wraz ze swoim zespołem Iryna przeprowadza ewakuację rannych z pola walki i zapewnia im opiekę medyczną. "Naszym głównym zadaniem jest ewakuacja rannych z okopów. Teraz przebudowaliśmy nasz pojazd w tak fajny i profesjonalny sposób, że można go w pełni uznać za pojazd ewakuacji medycznej, w którym możemy zapewnić pełny zakres pomocy. W razie potrzeby możemy przewieźć rannych do szpitali i placówek medycznych" - opowiada.

Zdaniem wolontariuszki, doświadczenie wojenne Ukraińców przyczyni się do rozwoju medycyny taktycznej na świecie. "Byliśmy w Szwecji i widzieliśmy naprawdę wysoki poziom szwedzkiej armii i ekspertów. Ale wszystkie wojny i wszystko na czym opierają się zalecenia TC3 (ratownictwa pola walki - PAP), to głównie doświadczenie w innych warunkach klimatycznych niż w Ukrainie. Dlatego dla naszych kolegów interesujące było dowiedzieć się, jak pracujemy w naszych warunkach klimatycznych (...)" - uważa Iryna.

Według niej drugim czynnikiem, który przyniósł nowe doświadczenia w ratownictwie medycznym, jest stosowanie na froncie przez siły rosyjskie dronów FPV i bomb kierowanych KAB. "To całkowicie zmieniło charakter wojny, inne są teraz rany u żołnierzy i dynamika opieki nad rannymi. Jest to coś, co miało bardzo poważny wpływ na odnoszone obrażenia i coś, z czym armia nie miała wcześniej do czynienia w takiej liczbie" - podkreśla Iryna.

"Uważam, że najtrudniejszą rzeczą jest praca bez wyraźnie określonego momentu jej zakończenia. Kiedy wiesz, ile musisz znieść, jesteś gotowy to robić i wytrzymać w tych warunkach. Chciałoby się tylko wiedzieć, kiedy to się wszystko skończy" - zaznacza paramedyczka.

Według niej na każdym etapie wojny pojawiają się prognozy domorosłych ekspertów wojskowych, którzy przewidują, kiedy zakończy się wojna. "Za każdym razem ten termin jest aktualizowany, a ty zaczynasz szukać w sobie sił, żeby wiedzieć ile jeszcze trzeba będzie to wytrzymać" - dodaje.

"Choć Polacy mogą odczuwać, że Rosja nie ma na nich poważnego wpływu, to może tak nie być. Rosyjska propaganda i to, ile Rosja inwestuje w politykę informacyjną i swoich quasi-ekspertów, jest bardzo niedoceniane. Dzieje się tak w każdym kraju, w Polsce też. To nie musi być bezpośrednia rosyjska narracja, ale może być w jakiś sposób zmodyfikowana, dostosowana do polskiego odbiorcy" - zwraca uwagę Iryna.

"Polacy powinni być największymi orędownikami tego, żeby Ukraina wygrała (...), żeby ta wojna nie zbliżyła się do Polski. A wojna z każdym dniem przybliża się do Polski, nawet jeśli terytorialnie nie jest to bardzo widoczne" - dodała.

"Polacy powinni też być bardzo ostrożni w swoich ocenach na temat Ukrainy i zdawać sobie sprawę, że ich uprzedzenia mogą służyć wrogowi pogarszając sytuację, w której się teraz znajdujemy. Bo kiedy ja zginę, kiedy nas wszystkich (Ukraińców - PAP) zabraknie, to Polacy będą musieli walczyć" - uważa paramedyczka.

Jej zdaniem "osobną historią jest każda rozmowa, która dotyczy naszych narodowych tragedii i konfliktów. Myślę, że powinniśmy powierzyć większą rolę (w dyskusjach historycznych - PAP) polskiej i ukraińskiej młodzieży".

"Jesteśmy w stanie negocjować i rozmawiać o naszych traumach i problemach narodowych w znacznie głębszy (...) sposób niż nasi poobrażani na siebie rodzice. Ale kiedy przyjeżdżają do nas krewni z Polski i mówią nam, że Lwów to polskie miasto, to bardzo boli. I nie dlatego, że Lwów jest dla nich polskim miastem, ale dlatego, że to samo słyszałam już kiedyś o Doniecku (od Rosjan - PAP)" - zaznacza kobieta.

"Jesteśmy sojusznikami i musimy być bardzo blisko siebie. (...) Teraz nadszedł czas młodych, inteligentnych ludzi, którzy są w stanie przemyśleć historię w nieco inny sposób i oderwać się od emocji, aby móc o tym rozmawiać" - akcentuje Iryna Cybuch. (PAP)

Z Kijowa Iryna Hirnyk (PAP)

kh/

Zobacz także

  • Polsko-ukraińska granica w rejonie miejscowości Sierakośce, zdjęcie ilustracyjne, fot. PAP/Darek Delmanowicz

    Była ścigana przez Interpol i ENA. Zatrzymano Ukrainkę zaangażowaną w przerzut ludzi przez granicę

  • Ambulans. Zdj. ilustracyjne. Fot. PAP/Michał Meissner

    18-latka straciła rękę podczas pracy. Pracodawca zgłosił ją do ZUS-u w dniu wypadku

  • Ukrainka Jarosława Mahuczich. Fot. PAP/	Adam Warżawa

    Fantastyczny start Ukrainki w Paryżu. Mahuczich pobiła rekord świata w skoku wzwyż!

  • policyjny radiowóz, zdjęcie ilustracyjne, fot. PAP/Szymon Pulcyn

    Zwłoki kobiety na klatce schodowej. Zatrzymano podejrzanego, który zadał jej 20 ciosów ostrym narzędziem

Serwisy ogólnodostępne PAP