Komunikator Telegram w Ukrainie. Rosnące zagrożenia i debata o blokadzie
Od 2022 r. większość Ukraińców traktuje sieć Telegram nie tylko jako komunikator, ale także jako źródło najnowszych doniesień o sytuacji na froncie wojny z Rosją. Jednak w obliczu zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego i wykorzystywania serwisu do działalności przestępczej coraz częściej pojawiają się apele o jego zablokowanie.

Mieszkańcy Ukrainy wybierają Telegram ze względu na szybkość, łatwość użytkowania i szeroką ofertę kanałów. Na przykład kanały informujące o zagrożeniu atakami rakietowymi są jednymi z najszybszych źródeł informacji, stanowiącymi odpowiednik systemu ostrzegania dźwiękowego. Ponadto użytkownicy zauważają, że aplikacja nie obciąża pamięci telefonu i umożliwia komunikację z bliskimi oraz odbieranie zróżnicowanych treści.
Portal Detektor Media zauważył, że od lutego 2022 r., czyli początku rosyjskiej agresji na pełną skalę, popularność tej wieloplatformowej aplikacji wzrosła. Podczas gdy w 2021 r. tylko 21 proc. Ukraińców korzystało z sieci rosyjskiego biznesmena Pawła Durowa, do końca 2023 r. odsetek ten zwiększył się do 72 proc.
Jakie są zagrożenia?
"Podczas (rosyjskiej) okupacji Buczy (w 2022 r.) najważniejszym źródłem informacji było zwykłe radio i Telegram. Ułatwiał szybkie rozpowszechnianie i przekazywanie informacji o wydarzeniach w mieście i kraju. Jednocześnie (trzeba pamiętać), że wiele kanałów (w Telegramie) otwarcie rozpowszechnia rosyjską propagandę lub szerzy dezinformację na temat wojny w Ukrainie" - przyznała dziennikarka, była zastępczyni burmistrza Buczy Mychajłyna Skoryk-Szkariwska podczas debaty "Ukraina. Miraże pokoju", zorganizowanej w środę w Izbie Wydawców Prasy.
Eksperci ds. mediów krytykują aplikację za brak ochrony przed spamem oraz niewystarczający poziom wsparcia użytkowników. Jednak najpoważniejszymi problemami dla mieszkańców Ukrainy są ryzyko rozpowszechniania niezweryfikowanych i fałszywych informacji oraz brak kontroli nad treściami publikowanymi na kanałach. Zastępca komendanta głównego ukraińskiej policji Andrij Niebytow powiadomił, że Telegram nie współpracuje z ukraińskimi organami ścigania, tak jak czynią to inne platformy. W wywiadzie dla censor. net zauważył, że to praktycznie uniemożliwia wykrycie osób działających na rzecz Rosji, które szerzą dezinformację i rekrutują Ukraińców do popełniania przestępstw.
"Rekruterzy działają z terytorium Federacji Rosyjskiej lub z tymczasowo okupowanych regionów (Ukrainy), wykorzystując adresy IP rosyjskich dostawców i ukrywając swoje ogłoszenia jako oferty pracy" - wyjaśnił Niebytow. "Anonimowość w Telegramie jest zachowana, co czyni tę platformę wygodnym narzędziem do popełniania przestępstw" - dodał. Zauważył, że oprócz propagandy Telegram ułatwia również oszustwa, nielegalny handel bronią, narkotykami oraz rozpowszechnianie pornografii dziecięcej.
Coraz częściej mówi się o blokadzie Telegramu
Dlatego w ukraińskim społeczeństwie coraz częściej podnosi się kwestie związane z możliwością blokowania jednego z najpopularniejszych komunikatorów. W ubiegłym roku Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy zarejestrowała projekt ustawy, który proponuje ustanowienie zasad regulujących działalność platform wymiany informacji, w tym Telegramu. Dokument został poparty przez deputowanych z różnych klubów parlamentarnych.
Już w 2017 r. ukraińscy dostawcy zablokowali niektóre rosyjskie media społecznościowe, powołując się na dodatkowe sankcje wobec Rosji, zgodnie z dekretem prezydenckim i decyzją Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.
Ihor Usatenko (PAP)
iua/ szm/ jpn/ ał/