To oni są na "pierwszej linii". "Nasze morale jest wysokie. Żołnierze wiedzą, że patrzy na nich cała Polska"

2021-11-17 09:12 aktualizacja: 2021-11-17, 09:07
Żołnierze przy granicy polsko-białoruskiej w okolicy przejścia granicznego w Kuźnicy. Na polsko-białoruskiej granicy trwa kryzys migracyjny. Fot. PAP/16 Dywizja Zmechanizowana
Żołnierze przy granicy polsko-białoruskiej w okolicy przejścia granicznego w Kuźnicy. Na polsko-białoruskiej granicy trwa kryzys migracyjny. Fot. PAP/16 Dywizja Zmechanizowana
Zadania, które tu mamy do wykonania, są wymagające fizycznie i psychicznie, ale nasze morale jest wysokie. Żołnierze wiedzą, że patrzy na nich cała Polska - powiedział PAP mjr Marek Nabzdyjak, rzecznik 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, pytany o warunki służby na granicy z Białorusią.

Jak wyjaśnił rzecznik w rozmowie z PAP, zadania żołnierzy 16. Dywizji polegają przede wszystkim na patrolowaniu pasa przygranicznego polsko-białoruskiego. Patrole piesze są kierowane "na pierwsza linię" i jak podkreśla mjr Nabzdyjak są "najbardziej istotne". To one odpowiadają za sprawdzenie, czy dochodzi do prób przekroczenia granicy.

"W drugiej linii" są prowadzone patrole mobilne, w których wraz z żołnierzami uczestniczą funkcjonariusze Straży Granicznej. Te patrole mają za zadanie odnalezienie osób, którym udało się przedrzeć przez granicę polską. Takie osoby są zatrzymywane i odsyłane przez Straż Graniczną na stronę, z której nielegalnie przyszły.

Mjr Nabzdyjak wyjaśnia, że partole mobilne korzystają z wojskowych samochodów terenowych. "Żeby było jasne, są to samochody osobowo-terenowe. Nie używamy innego, cięższego sprzętu wojskowego, bo to nie jest ten rodzaj działań" - mówi.

Rzecznik zapewnia, że liczba żołnierzy skierowanych do działań na granicy jest obecnie wystarczająca. "Nasza taktyka jest zmienna i wynika z sytuacji na granicy" - mówi. Podkreśla, że ważnym jej elementem jest rozpoznanie za pomocą bezpilotowców oraz kamer termowizyjnych. Jak przyznaje takie rozpoznanie żołnierzom operacyjnym zapewniają formacje Wojsk Obrony Terytorialnej, ale takimi środkami dysponują też siły lotnicze Wojsk Lądowych.

Major zapewnia, że wojsko dopasowuje się do zwiększonych w ostatnim czasie szturmów na polską granicę. Wyjaśnia, że w jej uszczelnieniu istotna jest "duża mobilność odwodów" - szybkie przemieszczanie się zwiększonych sił na zagrożone odcinki granicy, gdzie mogą nastąpić próby jej sforsowania.

Przyznaje, że w działaniach wojska bardzo pomocne jest misyjne doświadczenie żołnierzy z Iraku i Afganistanu. "Tam dochodziło do różnego rodzaju ataku na bazy wojskowe, tu jest podobnie, choć nikt nie podkłada tu ładunków wybuchowych, to są przypadki zrucania w żołnierzy granatami hukowymi, które migrantom udostępniają służby białoruskie. Bierzemy to wszystko pod uwagę, analizujemy, nasze taktyki działań są tak opracowane, żeby reagować w sposób odpowiedni, a jednocześnie nie dać się sprowokować" - mówi mjr Nabzdyjak.

Żołnierze służący na granicy są rotowani co kilkanaście dni - po tym okresie wracają do domów i są zastępowani innymi. "Najlepszym odpoczynkiem jest kontakt z rodziną" - stwierdza rzecznik. Zapytany o warunki bytowe służby wojska na granicy przyznaje, że ważną zmianą w tym zakresie realizowaną obecnie jest dostarczanie kontenerów mieszkalnych do obozowisk wojska.

"Ma to zapewnić jak najlepsze warunki służby żołnierzom na granicy. Dotychczas żołnierze korzystali z ogrzewanych namiotów. Teraz, ponieważ zbliża się zima, która tutaj na Podlasiu jest mocno odczuwalna, są przywożone kontenery mieszkalne, do których żołnierze będą się sukcesywnie przeprowadzać. Pozwoli to im, w trudniejszych warunkach atmosferycznych, zregenerować się i odpocząć po patrolach i dość trudnych zdaniach, jakie mają do wykonania na granicy" - opowiada.

Jednocześnie rzecznik zapewnia: "Mamy XXI w. i mamy tu profesjonalne stołówki wojskowe, gdzie żołnierze otrzymują ciepłe posiłki, ale też mogą wypić kawę, czy herbatę. Żołnierze mają też możliwość obejrzenia telewizji w wolnej chwili. W obozach są też psycholodzy i kapelani, którzy służą pomocą, w razie takiej potrzeby".

"Zadania, które tu mamy do wykonania, są wymagające pod względem wysiłku fizycznego i psychicznego, ale nasze morale jest wysokie. Tym bardziej, że widzimy wsparcie, jakie płynie ze strony społeczeństwa. To ważny czynnik, bo żołnierze wiedzą, że patrzy na nich cała Polska" - dodaje. (PAP)

Autor: Krzysztof Kowalczyk

js/