Ojciec i pogotowie reanimowali martwego już 2-letniego chłopczyka. Okazało się, że został wcześniej uduszony

2023-02-10 11:24 aktualizacja: 2023-02-10, 15:38
Karetka pogotowia i policyjna taśma Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Karetka pogotowia i policyjna taśma Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Katowicka prokuratura przesłała do sądu akt oskarżenia przeciwko 32-latce z Mysłowic, której zarzuca zabójstwo dwuletniego syna. Dziecko zmarło w maju 2022 r. w wyniku uduszenia. Kobieta podczas śledztwa nie przyznała się do zabicia swojego dziecka.

O skierowaniu aktu oskarżenia poinformowała w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.

O śmierci chłopczyka w mieszkaniu w dzielnicy Wielka Skotnica policja i prokuratura dowiedziały się od wezwanych na miejsce pracowników pogotowia. Ocenili oni, że dziecko zmarło kilka godzin przed ich interwencją.

„Przebywająca w mieszkaniu matka nie wezwała karetki, a jedynie – za pośrednictwem innych osób – skontaktowała się z przebywającym w pracy ojcem dziecka, którego poprosiła o pilny powrót do domu. To właśnie on, po wejściu do mieszkania, zawiadomił pogotowie ratunkowe. Mężczyzna, instruowany przez operatora, starał się reanimować syna w trakcie oczekiwania na przyjazd zespołu ratownictwa medycznego” - opisywała prok. Zawada-Dybek.

Matka początkowo nie została zatrzymana, stało się to dopiero po uzupełnieniu materiału dowodowego, zwłaszcza uzyskaniu opinii z sekcji zwłok. To te dowody stały się podstawą do przedstawienia zarzutu zabójstwa. Na podstawie całości badań pośmiertnych biegli stwierdzili, że śmierć chłopca została spowodowana „uduszeniem w mechanizmie zatkania otworów oddechowych i uniemożliwienia wentylacji płuc”.

„Ze zgromadzonego w toku śledztwa materiału dowodowego wynika, iż do zgonu dziecka doszło w godzinach porannych. Oprócz pokrzywdzonego w mieszkaniu znajdowała się tylko matka dziecka oraz jego 4-letni brat” - poinformowała prokuratura.

Nie przyznała się do winy

Podejrzana w trakcie śledztwa składała wyjaśnienia, nie przyznała się do winy. Może jej grozić nawet dożywocie.

W 2014 r. także doszło do zgonu dziecka tej samej kobiety, miało ono 4 miesiące. Materiał dowodowy, przede wszystkim opinia biegłych zakresu z medycyny sądowej wskazywały jednoznacznie, że zgon nastąpił z przyczyn chorobowych, dlatego śledztwo zostało wtedy umorzone. Prowadząc śledztwo w sprawie zabójstwa dwulatka prokuratura jeszcze raz przeanalizowała tamtą sprawę; nie znalazła podstaw do kwestionowania ustaleń tamtego postępowania. (PAP)

autor: Krzysztof Konopka

mar/