Żaglowiec odnaleziony na dnie Bałtyku przez trójmiejskich nurków mógł płynąć do cara Aleksandra II

2024-07-26 15:50 aktualizacja: 2024-07-26, 20:18
Morze Bałtyckie. Fot. PAP/Marcin Bielecki
Morze Bałtyckie. Fot. PAP/Marcin Bielecki
Nurek Tomasz Stachura, szef ekspedycji, która kilka dni temu na dnie Bałtyku odkryła wrak XIX-wiecznego żaglowca wypełnionego butelkami szampana i wody mineralnej, poinformował, że jednostka mogła płynąć do cara Aleksandra II. Natomiast szampan mógł pochodzić z renomowanej francuskiej wytwórni.

"Sprawa naszego wraku z wodą Selters oraz szampanem nabiera tempa" - napisał w piątek w mediach społecznościowych Tomasz Stachura. Dodał, że żaglowiec, którego wrak na dnie Bałtyku odnalazła kilka dni temu grupa nurkowa z Trójmiasta "Baltictech" zajmującą się badaniem bałtyckich wraków, mógł był wypełniony towarami dla cara Aleksandra II.

"Szampan mógł pochodzić z renomowanej wytwórni Roederer, a w zasadzie Louis Roederer, która do dziś słynie z wytwarzania najlepszych szampanów we Francji" - dodał w mediach społecznościowych Stachura.

Zaznaczył, że nurkowie są w kontakcie z producentem, który potwierdził, że 1876 roku rozpoczęli produkcje szampana specjalnie na dwór carski. "Szampan ten musiał być dwukrotnie słodszy od standardu, bo takie były oczekiwania cara" - dodał nurek.

W ubiegłym tygodniu nurkowie w drodze z Łeby do szwedzkiej wyspy Olandia odkryli na głębokości 58 metrów XIX-wieczny żaglowiec wypełniony ok. setką butelek szampana, wodą mineralną i porcelaną.

Stachura w rozmowie z PAP wyjaśnił, że nurkowie pod wodą wykonali wówczas zdjęcia butelek wody. Jak się później okazało była to niemiecka woda Selters. Nurek dodał, że jest to jedna z najstarszych wód wydobywanych w Europie i przez wieki trafiała na najznakomitsze stoły świata. Była ona bardzo popularna w XX wieku.

"Dzięki kształtowi stempla i pomocy historyków wiemy, że woda była butelkowana w latach 1850-76, to może wskazywać na prawdopodobny okres zatonięcie jednostki" - tłumaczył Stachura.

Jego zdaniem jedną z przyczyn zatonięcia żaglowca, którego wrak znajduje się ok. 20 mil morskich na południe od szwedzkiej wyspy, mógł być zbyt duży ciężar przewożonego towaru i sztorm na morzu. "Jest to mały, 16-metrowy żaglowiec. W oczy rzuca się to, że jest on biedny w stosunku do ładunku, jaki posiada" - powiedział.

Nurkowie nie wykluczają, że jednostka zderzyła się z innym statkiem. Może wskazywać na to uszkodzenie dziobu wraku.

Po odkryciu wraku nurkowie podali, że skontaktowali się z Uniwersytetem Södertörn oraz profesorem Johana Rönnby, który w Szwecji odpowiada za badania podwodne.

Ekipa nurków z Trójmiasta "Baltictech" ma na swoim koncie m.in. odnalezienie na dnie Bałtyku wrak zatopionego w kwietniu 1945 r. parowca „Karlsruhe”. Statek zatonął przewożąc ewakuowanych z Prus Wschodnich Niemców oraz ładunek.

Nurkowie od lat prowadzą ekspedycję pod nazwą "Santi Odnaleźć Orła", której celem jest odnalezienie wraku ORP Orzeł, który z niewyjaśnionych przyczyn, zaginął wraz z całą załogą podczas patrolu na Morzu Północnym na przełomie maja i czerwca 1940 roku. (PAP)

ał/