Piotr Müller komentował na antenie Polsat News zorganizowany w niedzielę w Warszawie przez Platformę Obywatelską i jej lidera Donalda Tuska marsz opozycji, który był protestem przeciw obecnym rządom.
"Ta dzisiejsza manifestacja przeczy tym tezom, które od wielu lat opozycja powtarza, o końcu demokracji, o tym, że w Polsce nie można wyrażać swojego zdania. Właśnie tak jak w każdym demokratycznym kraju można się spotkać, można organizować manifestację partyjną - taką, jak widzieliśmy dzisiaj w Warszawie" - powiedział rzecznik rządu.
"My natomiast w tym samym czasie zajmujemy się tym, aby w Polsce powstawały inwestycje, w szczególności Polsce lokalnej, premier dziś jedną z takich inwestycji odwiedzał" - dodał Müller. Jak podkreślił, celem rządu jest realizacja zapowiedzi m.in. program 800 plus czy bezpłatne autostrady.
Müller zaznaczył, że chodzi o to, aby nie rozgrzewać emocji politycznych. "My jesteśmy od tego, aby rządzić w trudnych czasach" - podkreślił. Przypomniał, że rząd odpowiedział na wyzwania związane z pandemią koronawirusa, szantażem energetycznym ze strony Rosji, a także wobec rosyjskiej agresji na Ukrainie.
"Chcemy przede wszystkim zajmować się sprawami zwykłych ludzi, a nie awanturą polityczną" - mówił rzecznik rządu.
Na uwagę, że liderzy opozycji zjednoczyli się na marsz po przyjęciu przez Sejm, a potem podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudy ustawy o powołaniu komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022, odparł: "To była pewnego rodzaju wymówka polityczna zapewne".
"Z przykrością odbieram wypowiedzi niektórych polityków pozostałych partii opozycyjnych, które mówią o tej komisji, ponieważ ta komisja ma zbadać wpływy rosyjskie na terenie Polski - to jest jej głównym cele. Ja wiem, że część polityków - głównie związanych z Platformą Obywatelską - obawia się tej komisji" - dodał rzecznik PiS. Przypomniał, że podobne komisje funkcjonują w innych krajach w Europie. (PAP)
Autor: Grzegorz Bruszewski
kgr/