Margaret Atwood: widzę jaskółki dobrych zmian, ludzie zrozumieli, że muszą współpracować

2021-01-20 21:13 aktualizacja: 2021-01-21, 08:04
Pisarka Margaret Atwood w trakcie spotkania autorskeigo w związku z wydaniem jej książki pt. "Testamenty". Fot. PAP/EPA/FACUNDO ARRIZABALAGA
Pisarka Margaret Atwood w trakcie spotkania autorskeigo w związku z wydaniem jej książki pt. "Testamenty". Fot. PAP/EPA/FACUNDO ARRIZABALAGA
Tempo stworzenia szczepionki na koronawirusa, fakt, że wiele rządów zaczyna traktować kryzys klimatyczny poważnie - to jaskółki dobrych zmian. Ludzie zrozumieli, że aby przetrwać, muszą współpracować - mówiła Margaret Atwood w środę na spotkaniu online z polskimi czytelnikami.

Spotkanie z autorką "Opowieści Podręcznej" zorganizował Festiwal Literacki Sopot, a prowadziła je Sylwia Chutnik. 

Zapytana o refleksje na temat sytuacji na świecie w czasie pandemii koronawirusa pisarka powiedziała, że patrzy w przyszłość z optymizmem. "Byłam pod wrażeniem tempa, w jakim stworzono szczepionkę, wiele rządów zaczyna traktować kryzys klimatyczny poważnie; jest szansa, że administracja nowego prezydenta USA, Joe Bidena, stanie na wysokości zadania w promowaniu ekologicznego trybu życia. To wszystko są jaskółki dobrej zmiany. Ludzie zrozumieli, że muszą współpracować - to kwestia +być albo nie być+ ludzkości na tej planecie. Gdy zabijemy oceany, które produkują do 60 proc. tlenu, którym oddychamy - zginiemy. Kiedy zabraknie ludzi, nie będzie polityki" - mówiła pisarka. "Musimy wznieść się ponad podziały albo zginiemy i nikt nie będzie czytał moich książek. Nie możemy do tego dopuścić" - zażartowała Atwood.

Margaret Atwood. Komentarz na temat dobrych zmian, które powinny nadejść

Nominowana do literackiego Nobla pisarka, znana jest z zaangażowania w działania na rzecz zwalczania kryzysu klimatycznego, jakiego doświadcza świat. Jej zdaniem najtrudniej podjąć stosowne działania na poziomie rządów, na poziomie małych społeczności przekonanie ludzi do proekologicznego trybu życia jest dużo łatwiejsze - są już miasta i gminy, gdzie wprowadzono proekologiczny tryb życia i działa to bardzo dobrze. Jej zdaniem, przymus nie jest tutaj dobrą metodą. "Żeby takie wysiłki okazały się skuteczne, ludziom musi się opłacać takie proekologiczne działanie. Jeżeli chcemy chronić środowisko dla ryb, musimy też zadbać o rybaków i konsumentów ryb. W przeciwnym razie oni nie zaangażują się w promowane działania. Nieskuteczne też bywa straszenie wizją katastrofy, która nadejdzie na przykład za pół wieku - naszego rozmówcy najprawdopodobniej nie będzie już na świecie. Działanie proekologiczne musi się opłacać, musi przynosić korzyści tu i teraz" - mówiła Atwood.

Pisarka dodała, że wielkim problemem współczesnego świata jest zalew nieprawdziwych informacji. Jej zdaniem najgorsza sytuacja jest wtedy, gdy dezinformacja idzie z góry, ze strony rządów. "Oto szokujące statystyki: kiedy Donald Trump został zablokowany na Twitterze dezinformacja w tym medium spadła o 70 proc., bo zniknęły nieprawdziwe informacje, które ludzie w nieskończoność powielali, bo pochodziły od prezydenta. Biden nie może kłamać więcej niż Trump, to fizycznie niemożliwe. Miejmy więc nadzieję, że czeka nas pod tym względem pozytywna zmiana" - mówiła.

Margaret Atwood. "Świat rządzony przez kobiety wyglądałby inaczej"

Atwood zgodziła się na rozmowę z polskimi czytelnikami w okresie, gdy w Polsce wybuchły protesty związane z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego dotyczącym prawa do aborcji, a na demonstracjach pojawiały się postaci przebrane za "Podręczne" - postaci z dystopii Atwood, które stały się symbolem opresji kobiet.

Prowadząca spotkanie Sylwia Chutnik przywołała wizję świata rządzonego przez kobiety, w którym zapanowałby matriarchat i siostrzeństwo. 

"Świat rządzony przez kobiety na pewno wyglądałby inaczej" - odpowiedziała Atwood. "Ale nie zapominajmy, że wiele kobiet głosowało za Trumpem" - przypomniała. "Kobiety stanowią 51 proc. ludności świata i to bardzo niejednorodna grupa. Kobiety nie są aniołami łagodności. Proszę się nie oszukiwać, to nie jest tak, że kobiety podejmują decyzje aprobowane przez resztę kobiet" - wyjaśniła. "Ale może choć spojrzałyby na świat inaczej?" - skonstatowała.

Pisarka zauważyła pewną prawidłowość - kraje, w których na czele rządu stoją kobiety, lepiej radzą sobie z epidemią koronawirusa. Mężczyźni - jak mówiła - mają potrzebę zaprezentowania swojej siły wobec zagrożenia bagatelizując je, co w wypadku pandemii może doprowadzić do tragicznych konsekwencji. Mają też "krótszą historię sprzątania domu" - oceniła. "Kobiety mają większą świadomość, czym są zarazki" - mówiła Atwood, wspominając czyszczenie domowej toalety. "Kobietom bardziej też leży na sercu dobro słabszych - dzieci i starszych" - dodała.

Margaret Atwood. "Dorym przyjacielem pisarza powinien być kosz na śmieci" 

"Każdy pisarz na początku jest czytelnikiem. Wszyscy stoimy na ramionach pisarzy, których lubiliśmy czytać, każdy pisarz w jakiejś części jest tym, co przeczytał, nigdy nie wiadomo, kiedy te zapamiętane fragmenty wypłyną z pamięci" - powiedziała Atwood, odnosząc się do literackiego warsztatu. "Umysł nie odpoczywa - możemy obudzić się z odpowiedziami na nasze pytania albo z nowymi pytaniami" - podkreśliła. 

"Dobrym przyjacielem pisarza powinien być kosz na śmieci. Możemy bezkarnie wyrzucić coś, co się nie udało, dokonywać falstartów, które są poza zasięgiem na przykład muzyków" - opowiadała. Przypomniała, że większość pisarzy przyznaje się do posiadania jakiejś muzy, osoby inspirującej ich pracę twórczą. "Co zaskakujące, najczęściej jest nią babcia, która w dzieciństwie opowiadała przyszłemu pisarzowi historie z przeszłości i baśnie" - podsumowała.

Według niej, nigdy nie wiadomo, kiedy i w jakich okolicznościach przydadzą się osadzające się przez całe życie w pamięci historie i opowieści. "Opowieść podręcznej" w pewnej warstwie bazuje na faktach. Kiedy była dzieckiem, wśród sąsiadów miała również Polaków, którzy przeżyli wojnę w Europie i brali udział w ruchu oporu - ich opowieści wpłynęły na powieściowy obraz konspiracyjnej walki kobiet z opresyjnym reżimem. "Czasem nie pamiętamy, skąd coś wiemy, te informacje gromadzą się w człowieku. Teraz wielu młodych ludzi dorasta w cieniu pandemii, w sytuacji nowej dla naszego świata. Być może kiedyś powstaną z tego wspaniałe książki" - powiedziała autorka "Testamentów".

Atwood oceniła, że lockdown nie zmienił jakoś radykalnie życia pisarzy, którzy i tak wiele czasu spędzają w samotności, w domu. Przyznała, że na co dzień doświadcza prokrastynacji i uważa się za mistrzynię w wyszukiwaniu sobie pretekstów, żeby nie zabrać się do pracy. "Robiłam w tym celu wszystko, co jesteście w stanie wymyśleć" - powiedziała. Dodała, że podstawą walki z tym zjawiskiem jest dobra organizacja czasu, w czym pomaga sporządzenie sobie listy trzech rzeczy, które należy zrobić danego dnia. Dobrze jest też ograniczyć oglądanie wiadomości ze świata dłużej niż 20 min. dziennie. Choć zaangażowana w sprawy świata, Atwood nie widzi siebie jako "aktywistki", co zasugerowała Chutnik. "To nie jest moja praca. Jestem pisarką" - podsumowała.

Kanadyjska pisarka Margaret Atwood, od lat wymieniana wśród kandydatów do literackiego Nobla, jest postrzegana jako ikona ruchów feministycznych i ekologicznych. Jest autorką 19 powieści, w tym słynnej dystopii "Opowieść podręcznej". Dwukrotnie nagrodzono ją Bookerem – za "Ślepego zabójcę" i "Testamenty". (PAP)

autor: Agata Szwedowicz
 

kgr/