Sekretarz obrony USA Lloyd Austin w piątek złoży wizytę w Polsce, w planie są jego rozmowy z prezydentem Andrzejem Dudą, szefem MON Mariuszem Błaszczakiem oraz spotkanie z amerykańskimi żołnierzami służącymi w Polsce.
"Wizyta następuje w szczególnym momencie. Choć była planowana dużo wcześniej, jako spotkanie dwóch ministrów obrony, napięcie związane z sytuacją wokół Ukrainy i możliwością rosyjskiego ataku sprawiło, że minister Austin zostanie też przyjęty przez prezydenta Andrzeja Dudę" – powiedział Soloch PAP.
Pierwotnie tematami rozmów miała być współpraca bilateralna w "dalekiej, strategicznej perspektywie"
Dodał, że pierwotnie tematami rozmów miała być współpraca bilateralna w "dalekiej, strategicznej perspektywie". Spotkanie miało dotyczyć planowanego zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, przewidzianego w dwustronnej umowie, modernizacji technicznej, w tym zakupów amerykańskiego sprzętu wojskowego.
"Te tematy również zostaną poruszone, ale omawiane będą kwestie związane z konkretnym wymiarem wojskowego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w naszym regionie" – dodał. Podkreślił, że po ostatnich decyzjach Pentagonu i Białego Domu obecność wojsk USA w Polsce "będzie niemal zdublowana".
Zauważył, że "spotkania odbędą się po posiedzeniu Rady Północnoatlantyckiej i spotkaniu ministrów obrony państw NATO, gdzie także omawiano kwestie wynikające z możliwości rosyjskiej agresji na Ukrainę".
"Podejmujemy też pewne decyzje mające wymiar bezpośrednio wojskowy, związane z odstraszaniem"
Jak dodał, "sprawy proceduralne związane z przyspieszeniem podejmowania decyzji przez NATO, zwiększeniem sił odpowiedzi NATO, wdrażaniem planów stopniowej odpowiedzi, omówione w Brukseli przez ministrów państw NATO, teraz obaj ministrowie obrony omówią w wymiarze bilateralnym". "Ministrowie i prezydent omówią kwestie współpracy polsko-amerykańskiej w kontekście planów ogólnonatowskich" – dodał.
Szef BBN podkreślił jednolite stanowisko sojuszników w sprawie Ukrainy. "Podejmujemy też pewne decyzje mające wymiar bezpośrednio wojskowy, związane z odstraszaniem. To pewien niekorzystny prognostyk dla rozwoju sytuacji. W ciągu kilkudziesięciu ostatnich godzin mamy coraz więcej informacji o działaniach wojskowych, a nie dyplomatycznych. Starania dyplomatyczne znalazły się w impasie" - zauważył.
Zaznaczył, że "odpowiedzią sojuszników jest wzmocnienie infrastruktury wojskowej i sojuszniczej obecności – nie tylko amerykańskiej". Zwrócił uwagę na przysłanie dodatkowych sił brytyjskich i złożoną przez Francję deklaracje gotowości do rozmieszczenia swoich wojsk i objęcia funkcji państwa ramowego wielonarodowej grupy bojowej w Rumunii. "Do tej pory państwa zachodnie mówią jednym głosem i zgodnie podejmują decyzje dotyczące zwiększenia swojej obecności wojskowej na wschodniej flance" – powiedział szef BBN.(PAP)
dsk/