Maroko zagra z Chorwacją o trzecie miejsce na MŚ. Kto ma większe szanse?

2022-12-16 13:57 aktualizacja: 2022-12-16, 16:15
Piłkarska reprezentacja Maroka. Fot. PAP/EPA/Ronald Wittek
Piłkarska reprezentacja Maroka. Fot. PAP/EPA/Ronald Wittek
Piłkarze reprezentacji Maroka sobotnim meczem o trzecie miejsce z wicemistrzem świata z 2018 roku Chorwacją w Ar-Rajjan zakończą swój znakomity, historyczny występ na mundialu. Obie drużyny spotkały się już w fazie grupowej turnieju w Katarze, wówczas było 0:0.

Reprezentacja Maroka, której 14 piłkarzy urodziło się poza granicami kraju, została niedawno pierwszym w historii afrykańskim półfinalistą mistrzostw świata. W przeszłości na etapie ćwierćfinałów odpadły Kamerun (1990), Senegal (2002) i Ghana (2010). 

"Rozumiem, że ważne jest, aby zająć trzecie miejsce, a nie czwarte. Moja opinia jest jednak taka, że nie dotarliśmy do finału... Chcieliśmy zagrać o złoto w niedzielę, a nie jutro. Ale powiedziałem moim zawodnikom, że to nasz siódmy mecz w MŚ. Gdyby powiedzieć kibicom Maroka, że 17 grudnia zagramy siódmy mecz, byliby dumni" - powiedział selekcjoner Marokańczyków Walid Regragui.

Jego piłkarza przegrali w półfinale z Francją 0:2, ale zebrali wiele pochwał za odważną, widowiskową grę.

Regragui zaledwie trzy miesiące przed mundialem zastąpił krytykowanego za decyzje personalne Bośniaka Vahida Halilhodzica i szybko znalazł wspólny język z nowymi podopiecznymi. Efektem były m.in. zwycięstwo nad Belgią 2:0 w fazie grupowej, wyeliminowanie (po rzutach karnych) Hiszpanii w 1/8 finału oraz wygrana 1:0 z Portugalią w ćwierćfinale.

"Maroko rozegrało sześć meczów w mistrzostwach świata w ciągu dwudziestu kilku lat, a teraz zagraliśmy sześć w miesiącu. Bezcenne... To tak, jakby grać na dwóch mundialach lub nawet więcej. To piękne z punktu widzenia doświadczenia" - dodał trener.

Oba zespoły doskonale się znają, bowiem grały już ze sobą w Katarze. 23 listopada w grupie F padł wynik bezbramkowy.

Jak podkreślił teraz Regragui, Chorwacja to potężna drużyna, nawet mimo tego, że nie powtórzy występu z 2018 roku, gdy dotarła do finału (przegrała wówczas 2:4 z Francją). Tym razem podopieczni Zlatko Dalica przegrali w półfinale z Argentyną 0:3.

"Wiedzieliśmy, że Chorwacja będzie jedną z najlepszych drużyn w turnieju. W naszym pierwszym meczu, na początku fazy grupowej, zagraliśmy bardzo dobrze. Chorwatom trochę oberwało się wówczas, że nie pokonali skazywanego na porażkę Maroka. Ale jak widzimy, obie drużyny dotarły do półfinału" - podkreślił Regragui.

Selekcjoner Marokańczyków po półfinale z Francją zapowiadał, że w meczu o trzecie miejsce da szansę również piłkarzom, którzy nie grali jeszcze w turnieju.

Na pewno nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanego kapitana Romaina Saissa, który w półfinale musiał opuścić boisko już w 21. minucie.

Wśród innych niepewnych graczy trener Maroka wymienił obrońców Nayefa Aguerda i Noussaira Mazraoui, a także napastnika Youssefa En-Nesyriego. Pierwszy z nich w ogóle nie zagrał w półfinale (choć był pierwotnie w składzie), a dwaj pozostali zostali zmienieni w trakcie meczu.

W ekipie Chorwacji tradycyjnie sporo pochwał zbiera Luka Modric. 37-letni pomocnik powoli żegna się z kadrą narodową. 

"Zagraliśmy znakomity turniej, medal jest dla nas wielką motywacją" - podkreślił słynny piłkarz Realu Madryt.

Lidera Chorwatów doceniają również rywale. 

"Nie wiem, czy to ostatni mecz Modrica w kadrze, on jest wojownikiem i będzie chciał zakończyć mundial w wielkim stylu. A kiedy on chce zakończyć mocnym akcentem, powinniśmy być bardzo ostrożni. Czapki z głów przed tym piłkarzem. To, co robi w wieku 37 lat, jest monumentalne. Ma w kolekcji Złotą Piłkę i całkowicie rozumiem, dlaczego ją zdobył" – stwierdził Regragui.

Chorwacja w tegorocznym turnieju wygrała w regulaminowym czasie tylko jeden mecz (4:1 z Kanadą w fazie grupowej). W 1/8 finału i ćwierćfinale pokonała rywali - odpowiednio Japonię i Brazylię - w rzutach karnych. 

Mimo tego jest blisko zdobycia trzeciego medalu w swoim szóstym występie w MŚ. Oprócz srebra z 2018 roku ma również brąz z 1998 roku.

"Nie mam nic do zarzucenia zawodnikom. Przegraliśmy, ale musimy podnieść głowy i walczyć o kolejny medal" - powiedział trener Dalic po porażce w półfinale z Argentyną.

"Gdyby przed turniejem w Katarze ktoś powiedział nam, że zagramy o brąz, zgodzilibyśmy się. To i tak ogromny sukces naszego małego kraju" – dodał.

Sobotnie spotkanie na Khalifa International Stadium w Ar-Rajjan, które rozpocznie się o godz. 16, poprowadzi katarski sędzia Abdulrahman Al-Jassim. (PAP)

kgr/
 

TEMATY: